Powitanie

Witajcie drodzy czytelnicy. Mam na imię Sebastian. Moją pasją jest sport i o tym własnie będę pisał. Informacje, analizy, ciekawostki, typy i artykuły własne. Zachęcam do czytania, komentowania, klikania, udostępniania i śledzenie mnie na portalach społecznościowych.  Więcej „o mnie” w zakładce. Można się ze mną skontaktować, poprzez maila, Messengera czy social media. Szczegóły w zakładce Kontakt.

 

 

Co dalej z Radwańską?

Mandatory Credit: Photo by LUKAS COCH/EPA-EFE/REX/Shutterstock (9327154k) Agnieszka Radwanska Tennis Australian Open 2018, Melbourne, Australia - 20 Jan 2018 Agnieszka Radwanska of Poland reacts during her third round match against Hsieh Su-wei of Taiwan at the Australian Open Grand Slam tennis tournament in Melbourne, Australia, 20 January 2018.

Mandatory Credit: Photo by LUKAS COCH/EPA-EFE/REX/Shutterstock (9327154k)
Agnieszka Radwanska
Tennis Australian Open 2018, Melbourne, Australia – 20 Jan 2018
Agnieszka Radwanska of Poland reacts during her third round match against Hsieh Su-wei of Taiwan at the Australian Open Grand Slam tennis tournament in Melbourne, Australia, 20 January 2018.

Sezon 2018 był najgorszym w karierze naszej najlżejszej polskiej tenisistki. kłopoty zdrowotne, mało startów, szybkie porażki we wczesnych fazach turniejów. Wszytko to spowodowało spadek rankingowy, obecnie jest na 74 miejscu. W listopadzie zapadanie bardzo ważna decyzja w jej karierze, oto co miała do powiedzenia sama zainteresowana w tej sprawie:

W listopadzie na pewno ta decyzja będzie musiała być podjęta, bo czas leci. Kilka tygodni już nie gram. Już mniej więcej wiem, na czym stoję i jak to wygląda. Nie jest rewelacyjnie, nie oszukujmy się. Grając dziś na 30 procent albo i mniej absolutnie nie przynosi to żadnych rezultatów i nie o to też chodzi. Przez tyle lat byłam w czołówce i tak naprawdę, to albo gram na takim poziomie, albo nie gram w ogóle. Nie będę robić kolejnego sezonu na pół gwizdka. Grałam w tym roku 14 turniejów, a czuję się jakby to było 34. To nie świadczy naprawdę o niczym dobrze. Walczę i robię co mogę, żeby to jeszcze przedłużyć

A co do kontuzji:

To nieoperacyjna sprawa, nie pomoże też jakikolwiek zabieg. Czy mam na nogach szpilki, czy buty do grania, to boli tak samo. Mówiąc najprościej, moja lewa stopa jest tak zmiażdżona od biegania czy hamowania, że mało co już w niej pracuje. Wszystko puchnie, momentalnie jest stan zapalny. Potrafię się nawet obudzić ze skurczami w środku nocy. Żadne zastrzyki już nie pomagają – ani z kortyzolu, ani z osocza. To irytujące, bo człowiek próbuje wszystkiego, ma najlepszych lekarzy wokół siebie i zabiegi, ale organizm mówi „stop”. Rozważałam kilka opcji – i dłuższą przerwę, skorzystanie z zamrożenia rankingu, próbowanie jeszcze raz. Ale już ten rok był tak naprawdę bez porządnego treningu, turniejów było też bardzo mało. Tak dłużej to już nie ma sensu.

Trzymałam się wersji, że w końcu będzie lepiej, w końcu ból odpuści i wreszcie pójdzie to w dobrą stronę. Ale tak nie jest. Dlatego też wcześniej nie robiłam dłuższej przerwy, bo ciężko podjąć taką decyzję. Cały czas miałam z tyłu głowy, że będzie lepiej, że będę się lepiej czuć psychicznie i fizycznie. Tak nie było, wręcz jest coraz gorzej, mimo że grałam i trenowałam coraz mniej.

Wszystko bardzo szybko ucieka, motoryka też, wszystko to ginie gdzieś po drodze. Pytanie, czy jestem w stanie zagrać na takim poziomie po kilku miesiącach przerwy. Jestem realistką i nie będę wmawiać sobie i patrzeć na to przez różowe okulary, że nagle wskoczę do czołowej „10” po roku czy pół roku bez grania. Jak widzimy, jest z kim grać. Przeciwniczki idą do przodu, są młodsze i silniejsze. Wszystko jest tak bardzo wyrównane, że albo się gra na 100 procent, albo odpada bardzo szybko. Na pewno będę to musiała po raz kolejny przeanalizować, bo decyzja nie jest łatwa. Wiadomo, że decyzja jest moja. Nikt jej za mnie nie podejmie. Oczywiście, możemy przeanalizować z chłopakami „za” i „przeciw” i co będzie najlepsze. Tak też zrobimy. Tak naprawdę to wiadomo, że nie rozmawiamy o tym od wczoraj ani od tygodnia, tylko od kilku tygodni czy miesięcy. Myślałam, że pod koniec roku będzie lepiej, ale niestety…-

Należy tylko jej życzyć zdrowia i zbyt pochopnie nie oceniać jej ostatecznej decyzji, jaka by ona nie była.

Co 4 lata Polska mistrzem świata

Polskabr

Pierwsza fazę turnieju przeszliśmy jak burza, komplet pięciu zwycięstw. Druga zaczęła sie fatalnie porażka ze słabą Argentyną i grającą nierówno Fracnją spowodowały, ze mecz o wszystko graliśmy z Serbią. Drużyna z Bałkanów była już pewna awansu, także nie zależało jej na zwycięstwie, co było widać wygraliśmy szybko i łatwo 3:0. Trzecia fazy to znowu Serbia i Włochy. Wyniki był taki sam jak poprzednio, natomiast Serbom trochę bardziej zależało. Nastopnego pokonaliśmy Italię i awansowaliśmy do półfinału. Tam graliśmy z USA, którzy byli typowanie do końcowej wygranej. Mimo, że przegrywaliśmy 2:1 nie daliśmy za wygraną. Kapitalny tiebreak w naszym wykonaniu i graliśmy znowu w finale z Brazylią. 4 lata temu… w turnieju na własnej ziemi wygraliśmy z Brazylią 3:1. Historia wczoraj zatoczyła koło i te ekipy trzeci raz w ostatnich czterech razy spotkały się w finale. Gracze z kraju kawy prowadzą 2:1. Zemsta nie udało się Brazylii, pierwszy na przewagi do 26, drugi pewnie do 20, w trzecim stracona duża przewag i nerwowa zwycięska końcówka do 23. Jesteśmy wielcy, brawo drużyna, ukłony przed trenerem Vitalem Heynenem.

Polska -Brazylia 3:0

Nagrody indywidualne

Kurek najlepszy zawodnik turnieju, Kubiak najlepszy przyjmujący, Nowakowski najlepszy blokujący i Zatorski najlepszy libero.

Trudne życie Realu bez Cristiano Ronaldo. Atletico Madryt wygrywa SuperPuchar

pobranepobrane
Zwycięzca Ligii mistrzów mierzy się z wygranym Ligii Europy, tak się złożyło, że obie ekipy są ze stolicy Hiszpanii.
Kapitalny początek Atletico, już po 50 sekundach na listę strzelców wpisał się Diego Costa. Nie dali rady w obronie Ramos i Varane. Real wziął się do roboty. W 27 minucie po dośrodkowaniu Bale`a bramkę głową zdobywa Karim Benzema. Do końca pierwszej połowie wynik się nie zmienił. Bardzo dobry poziom spotkania, szybkie akcje. Druga połowa wygląda podobnie, tym razem pierwszy cios zadał Real. Po zagraniu rękę, gola na 2:1 z karnego strzela Ramos. Atletico nie dawało jednak za wygraną. W 79  minucie po błędzie Marcelo, na 2:2 trafia ponownie Costa. W regulaminowym czasie więcej bramek nie było. W dogrywce fatalna obrona Królewskich i Saul po fantastycznym uderzeniu wyprowadza Atletico na 3:2. W 104 minucie na 4:2 trafił Koke, asysta Diego Costy. Wynik już się nie zmienił. Real Madryt traci cztery gole po raz pierwszy od 21 listopada 2015 roku, gdy zespół Rafy Beniteza przegrał 0:4 z Barceloną na Santiago Bernabéu. Za kadencji Zinedine’a Zidane’a nie zdarzyło się to ani razu, z Julenem Lopeteguim już w pierwszym meczu. Real Madryt przegrywa pierwszy finał międzynarodowych rozgrywek od 2000 roku i porażki w finale Pucharu Interkontynentalnego (1:2 z Boca Juniors). Od tego czasu wygrał aż 13 kolejnych finałów – pięć w Lidze Mistrzów, 3 KMŚ, 4 Superpuchary Europy, 1 Puchar Interkontynentalny. Brawo Atletico, ukłony dla trenera Simeone.

Berlin, prawie nasz.

Polska na mistrzostwach Europy w lekkoatletyce zdobyła 12 medali: 7 złotych, 4 srebrne i 1 brązowy. Zajęliśmy drugie miejsce w klasyfikacji medalowej., wyprzedzili nas Brytyjczycy, za nami Niemcy, Francja czy Włochy.
Dzień 1
Kulą i młotem w Europę
Już pierwszego dnia rozbiliśmy bank. Cztery medale: dwa złote i srebrne medale w rzucie młotem i pchnięciu kulą mężczyzn.
Dzień 2
Ostatnia złota próba
Drugiego dnia trzeci krążek zdobyła Paulina Guba,  w ostatniej próbie zdobywa złoto w pchnięciu kulą. Czwarta była druga z Polek Klaudia Kardasz.
Dzień 3
Bez medalu, ale…
 Najlepszy wynik to czwarte miejsce Marcina Krukowskiego w rzucie oszczepem. Piąta w biegu na 110 przez płotki była Karolina Kołeczek.
Dzień 4
Lewandowski, ale ten drugi.
 Kolejny dzień i srebro Marcina Lewandowskiego w biegu na 1500 metrów. To był nasz szósty medal, trzeci srebrny.
Dzień 5
Sobotnie żniwa
Złoto dla  Justyny Święty na 400 metrów. Została pierwszą polską mistrzynią Europy na tym dystansie. Profesor Adam Kszczot pierwszy na 800. Na deser 4×400 kobiet zdobywa szóste złoto dla Polski. Justyna Święty drugie złoto w ciągu 2 godzin. Byliśmy liderami klasyfikacji medalowej.
 tsUktkqTURBXy9kNWRlMzk5MjI1ODRjZjliMDhhM2Q5NmEwNmNjYjMxMy5qcGVnkpUDADfND0HNCJWTBc0DDM0BaA
Dzień 6
Ta ostatnia niedziela
Sofia Ennaoui srebro na 1500 metrów. Złoto niezawodnej Anity Włodarczyk w rzucie młotem, jej czwarta wygrana w Europie.  Brąz dla Joanny Fiodorow. Znakomity występ naszej kadry. Oby tak dalej.

Kerber po raz trzeci. Serena Williams pokonana

 

 

pobrane (1)

pobrane Day-Ten-The-Championships-Wimbledon-2018

Spotykały się po raz trzeci w finale szlema. Raz w Australii i drugi raz tutaj w Londynie. Bilans 1:1. Świetnie mecz zaczęła Kerber od prowadzenia 2:0. Później szybko obudziła się Serena, było 3:2. Od tego momentu Amerykanka już nie wygrała gema w secie. Druga partia, to wyrównana walka, ale od stanu 2:2 znowu źle zaczęła grać Williams. Nie zdołała odwrócić losów spotkania. To trzeci szlem dla Niemki. Po Australii i US Open w 2016 dokłada słynny Wimbledon. Zdecydowanie za dużo błędów Sereny. Mecz niezgodny finału.
 Angie Kerber – Serena Williams 6:3, 6:3

Puchar Stanleya leci do Waszyngtonu. Niepocieszony kopciuszek z Vegas.

imagespobrane

Puchar Stanleya, to o czym marzą wszyscy gracze klubowi. W tym sezonie doszło do niespodziewanego finału. Vegas Golden Knights, drużyna stworzona w tym sezonie z zawodników średniego formatu, gdy najlepszym zawodnikiem jest bramkarz, to nie najlepiej świadczy o pozostałej części zespołu. Kanadyjczyk Marc Andre Fleury, bo o nim mowa poprzednio w zespole Pittsburgh Penguins, z którym zdobył mistrzostwo. Washington Capitals drużyna, która świetnie gra sezonie regularnym, a później zawodzi. Najlepszym zawodnikiem jest Rosjanin Alex Oveczkin, maszyna do zdobywania bramek w fym roku przekroczył magiczną barierę 1000 goli. Ma wsparcie w swoich rodakach:  Orlova  i Kuznetsova, Szwedach Burakovskim i Backstromie. Dlatego, też jeśli chodzi o potencjał ludzki wygrywają Stołeczni.

Pierwszy mecz odbył się w Las Vegas.  Niezwykle zacięte i intensywne granie, bramka za bramkę i ostatecznie gospodarze wygrywają 6:4. Drugie spotkanie, to podobny przebieg i intensywność tylko, że tym razem to goście okazali się lepsi. Wygrywają 3:2, zasługa to między innymi bramkarzowi.

Ta interwencja przesądziła o wyniku miecz.

https://www.youtube.com/watch?v=fMhnZk2yslA

Stan rywalizacji 1:1
Na kolejne dwa spotkania spotkanie zawodnicy przenieśli się do Washingtonu. Mecz numer trzy, to dominacja gospodarzy. Od początku narzucili szybkie tempo gry, więcej oddanych strzałów, wygranych wznowień, lepsza gra ciałem. Dzięki temu wygrali mecz 3:1 i objęli prowadzenie w serii 2:1. Czwarte starcie znakomicie rozpoczął Washington. Po pierwszej tercji prowadzili 3:0. W drugiej odsłonie dołożyli jeszcze jedną bramkę.Vegas odpowiedzieli  dwoma golami dopiero w trzeciej, ale gospodarze nie wpadli w panikę i również trafili jeszcze dwa razy do siatki. Wśród graczy Washingtonu, znakomity mecz rozegrał Rosjanin Kuznetsov, który miał cztery asysty.
Statystycznie,to nie był zły mecz gości, w oddanych strzałach wygrali 30:23. Capitals jeden mecz od mistrzostwa, na mecz numer 6 seria wraca do Las Vegas. Jeśli Vegas Golden Knights wygraliby Puchar Stanleya, to nie byliby pierwszymi, którzy odwrócą rywalizację ze stanu 1:3. Jedyny taki przypadek miał miejsce w 1942 Toronto Maple Leafs, pokonalo wtedy 4:3 Detroit Red Wings.

Pierwsza tercja meczu numer pięć nie obfitowała w gole, lekką przewagę w strzałach mieli goście. W drugiej natomiast oglądaliśmy aż pięć bramek. Pierwszą z nich zdobył Washington, a dokładnie Czech Vrana. Niecałe trzy minuty później wyrównali gospodarze. Goście 34 sekundy później znowu wyszli na prowadzenie dzięki bramce w przewadze Rosjanina Ovechkina. Vegas odpowiedzieli na to dwa razy i przed trzecią tercją prowadzili 3:2. Ostatnia odsłona, to przewaga gości. W połowie tercji doprowadzili do wyrównania, a chwilę później, jak się okazało zwycięską bramkę na 4:3 zdobył Duńczyk Eller. Washington Capitals wygrywają rywalizację 4:1 i są po raz pierwszy w historii zdobywcami Pucharu Stanleya. Złoci rycerze z Vegas zaliczyli niesamowity sezon, ale zabrakło sił i doświadczenia w kluczowych momentach. Alex Ovechkin najlepszym zawodnikiem fazy playoff.
  Ceremonia wręcznia Pucharu.

Skra powraca na tron

logo_zaksa@2x pobrane

Mistrzem Polski w siatkówce zostali gracze Skry Bełchatów W rywalizacji do dwóch zwycięstw wygrali 2:0 z obrońcą tytułu Zaksą Kędzierzyn Koźle.
Po sezonie regularnym na pierwszym miejscu była Zaksa,  a za nimi Skra. Obydwie ekipy w półfinałach stoczyły zacięte pojedynki. Cztery mecze, które wszystkie skończyły się rezultatem 3:2. Pierwszy mecz finałowy wygrali u siebie  siatkarzy z Bełchatowa. Wynik 3:0, sugeruję łatwe spotkanie, jednakże każdy z setów były wyrównane. Skra wygrała dwa razy do 23  i ostatni na przewagi 26:24. Drugie spotkanie było na terenie Zaksy. Świetnie mecz rozpoczęli gospodarze wygrywając pierwszą partię 25:15. Niestety później już nie było tak dobrze,  Skra wzięła się w garść i wygrała trzy kolejne partie do 20, 21 i 23. Po czterech latach mistrzostwa Polski zwraca do Bełchatowa. To dziewiąte tytuł w historii klubu.

Szaleństwo na Litwie

Litwa, niewielki kraj, który uwielbia koszykówkę. Przy kapitalnym dopingu na trybunach wczoraj zespół Zalgiris
Kaunas pokonał u siebie grecki Olympiakos 80:60 wychodząc na prowadzenie 2:1 w ćwierćfinale Euroligi. Rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw. Najlepszy wśród gospodarzy był Amerykanin Davies 18 pkt, 3 zb, i Litwin Jankunas, 13 pkt, 3 ast, 6 zb. U gości wyróżniał się Spanoulis, 14 pkt. Czwarty mecz jutro. W drugim spotkaniu hiszpańska Baskonia pokonała u siebie tureckie Fenerbahce 88:83. Stan rywalizacji 2:1 dla Turków, którzy przed rokiem sięgnęli po zwycięstwo w całych rozgrywkach.

Skrót meczu: Zalgiris – Olympiakos

http://

Nie żyje legenda 76ers


14 kwietnia w wieku 81 lat zmarł Harold Everett Greer legendarny koszykarz  „Szóstek”. Urodził się  Huntington(stan Wirginia Zachodnia). Greer uczęszczał na Uniwersytet Marshalla i grał w drużynie Marshalla Thundering Herda na pozycjach rozgrywającego lub rzucającego obrońcy, stając się pierwszym Afroamerykaninem, który grał w publicznej uczelni w Zachodniej Wirginii.  Zdobył tam 1,377 punktów,  przy linijce 19.4 punktów  i 10.8 zbiórek na mecz przy  skuteczności 54,5% ustanawiając tym samym rekord uczelni. W 1985 roku Marshall wprowadził Greera do swojej Galerii Sław i zastrzegł jego koszulkę z numerem 16.

Wybrany w drafcie w 1958 roku przez Syracuse Nationals, grał tam pięć sezonów. Dopiero w 63` zmienili nazwę na Philadelphia 76ers. Grał w klubie przez 15 lat u boku słynnego Witta Chamberlaina. W latach 60 – tych był uznawany za jednego z trzech najlepszych graczy na swojej pozycji obok Oscara Robinsona i Jerrego Westa, nomen omen też z Wirginii. W trakcie kariery zdobył 21 586 punktów, to 34 miejsce na liście wszech czasów. Mistrz z 1967, w tym sezonie podczas play-offs zdobywał średnio 27,7 punktów.  Dziesięć razy wystąpił w pierwszym składzie All – Star Game, był siedmiokrotnie wybierany do drugiej piątki, w 1968 roku został MVP meczu. Po karierze w 1980 prowadził drużynę Philadelphia Kings z ligi CBL oraz szkolne ekipy Germantown i Fort Washington. W 1982 został włączony do Galerii Sław. W 1996 znalazł się wśród 50 najlepszych graczy występujących kiedykolwiek w NBA oraz Philadelphia zastrzegła jego koszulkę z numerem 15.

Ku pamięci:

http://